Nie traktuję AI jak modnego hasła. Pokazuję, jak realnie wykorzystać ją tam, gdzie pracujesz - w firmie i w szkole.
Napisz do mnie
Z AI jest trochę jak z nożem. Nieważne, czy kroisz nim chleb, mięso czy jabłko - trzymasz go tak samo. Ze sztuczną inteligencją jest podobnie: w biurze rachunkowym pilnuje terminów, handlowcowi pomaga przygotować rozmowę z klientem, a nauczycielowi ułożyć lekcję. To samo narzędzie, inny stół. Moja praca to nauczyć Cię nim posługiwać - niezależnie od tego, co masz do pokrojenia.
Tak wygląda jedna z moich automatyzacji: mail przychodzi, AI go czyta, dane lądują w arkuszu, odpowiedź wychodzi. Ty w tym czasie robisz swoje.
Jeden dzień w Twojej firmie. Wychodzę z listą procesów do oddania maszynie, wyceną i planem kolejności wdrożeń.
Buduję narzędzie w n8n, Claude, Gemini - i oddaję działające. Bez niedopowiedzeń, bez „skończę później".
Jedno konkretne narzędzie na jeden konkretny problem. Nie przegląd kilkunastu aplikacji, z których w praktyce nikt nie korzysta.
Mała firma nie potrzebuje etatu informatyka. Potrzebuje kogoś, kto wejdzie, zdejmie z ludzi jeden męczący obowiązek i będzie pilnował, żeby to dalej działało.
Tak właśnie pracuję. Nie sprzedaję „wdrożenia sztucznej inteligencji". Rozwiązuję konkretny problem, a technologia jest moją kuchnią. Przy okazji spisuję wiedzę firmy: cenniki, zasady, odpowiedzi na pytania, które wracają co tydzień. Po kilku miesiącach firma ma tę wiedzę uporządkowaną i dostępną dla każdego pracownika, a nie tylko w głowie właściciela.
Nie od wielkiego projektu. Od jednej czynności, która zjada najwięcej czasu: odpisywanie na te same pytania, przepisywanie danych, pilnowanie terminów.
Przez miesiąc sprawdzamy, ile godzin oddała maszyna. O pieniądzach rozmawiamy dopiero wtedy, gdy widzisz wynik czarno na białym.
Kilka godzin w tygodniu. Pilnuję automatów, porządkuję wiedzę firmy i biorę na siebie kolejne problemy, jeden po drugim.
Jestem audytorem, więc ochronę danych traktuję zawodowo, nie hasłowo. Napisałem własny program, który zamazuje dane osobowe w dokumentach, zanim jakikolwiek z nich trafi do AI. Działa na komputerze, bez internetu. Używam go we własnej pracy z dokumentami urzędowymi.
W firmie ustawiam to samo: jasne zasady, z czego pracownicy mogą korzystać, jakie dane wolno wkleić do AI, a jakich nigdy. Dostajesz je na piśmie.
Nauczyciel każdego przedmiotu wychodzi z konkretną, gotową do użycia umiejętnością - a nie z listą 15 aplikacji, po których nic nie zostaje w głowie.
Prowadzę dla rad pedagogicznych szkolenie z odpowiedzialnego korzystania z AI, higieny cyfrowej i Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej - praktycznie, w języku zrozumiałym dla nauczyciela, bez wiedzy informatycznej. Przy okazji jedno szkolenie realizuje kierunek polityki oświatowej MEN na rok 2026/2027 i przygotowuje szkołę na kontrolę kuratorium.
Nauczyciel sam tworzy gotową kartę pracy i wie, jak odpowiedzialnie używać AI oraz platformy edukacyjnej w swojej klasie.
Jedno szkolenie pokrywa cały kierunek 4 i istotną część kierunku 2 na rok 2026/2027 - i daje szkole dokumentację na wypadek kontroli kuratorium.
Każdy nauczyciel dostaje materiał pomocniczy (PDF) z gotowymi wzorami poleceń dla AI i listą źródeł do weryfikacji. Szkoła otrzymuje też listę zasobów platformy pod swoje przedmioty i wzór polityki korzystania z AI do uchwalenia przez radę.
Zobacz pełną ofertę dla szkół Zapytaj o szkolenie
Organizatorem szkolenia jest Lideruj.pl - firma szkoleniowa wpisana do Bazy Usług Rozwojowych.
O AI w praktyce piszę regularnie - dla firm i dla nauczycieli.
Dłuższe teksty znajdziesz w dziale Artykuły: prawdziwe wdrożenia opisane od problemu do efektu.
Cztery prawdziwe historie. Żadna nie zaczęła się od technologii, każda od rzeczy, która komuś przeszkadzała w pracy.
Właścicielka salonu co niedzielę wieczór ręcznie wysyłała przypomnienia o wizytach. 40-50 SMS-ów. Sama, co tydzień. Jedno popołudnie na wdrożenie narzędzia opartego na AI załatwiło sprawę.
Efekt: niedzielny wieczór z powrotem dla niej. O AI nie wie nic i nie musi.
Moja córka, psycholożka, codziennie obchodziła strony ośmiu szpitali w poszukiwaniu ofert pracy. Oferta potrafi wisieć dwa dni i zniknąć. Zbudowałem jej automat, który robi ten obchód za nią o siódmej rano.
Efekt: 40 minut dziennie z głowy. Mail przychodzi tylko wtedy, gdy naprawdę jest oferta.
Przeczytaj całą historię ›W audycie AI przeczytała za mnie komplet procedur i sprawozdań, po czym zestawiła sprzeczności: gdzie regulamin każe, a śladu wykonania brak. Sprawdzanie, ocena i podpis pod sprawozdaniem zostały po mojej stronie.
Efekt: tygodnie kartkowania zamienione na dwa dni. Więcej czasu na rozmowy z ludźmi.
Przeczytaj całą historię ›Pracuję z dokumentami pełnymi danych osobowych. Napisałem więc program, który zamazuje nazwiska, adresy i numery, zanim cokolwiek trafi do AI. Działa na moim komputerze, bez internetu.
Efekt: korzystam z AI w pracy audytora bez wysyłania czyichkolwiek danych w świat.
Przeczytaj całą historię ›
20 lat zarządzania - ludźmi, firmami, dużymi budżetami.
Przez 9 lat byłem sekretarzem miasta na prawach powiatu. Prowadziłem też spółki prawa handlowego jako prezes i byłem współodpowiedzialny za budżet i rozliczenia przy Igrzyskach Europejskich 2023 - budżet ponad 500 mln zł. Pracuję jako audytor wewnętrzny w sektorze finansów publicznych, z uprawnieniami Ministerstwa Finansów.
Miasto na prawach powiatu jest organem prowadzącym dla swoich szkół, więc szkołę rozumiem nie tylko od środka, ale i od strony organu prowadzącego - budżetu, sprawozdawczości i nadzoru. To pomaga mi rozmawiać z dyrektorami ich językiem.
Od półtora roku buduję automatyzacje w n8n, tworzę w Pythonie, pracuję z narzędziami AI (Claude, Gemini, OpenAI). Nie jestem programistą. Jestem menedżerem, który rozumie, jak oddać maszynie pracę, której ludzie nie muszą już wykonywać - i jak pokazać innym, że AI to po prostu narzędzie, a nie magia.
Napisz, co robisz ręcznie i co chcesz oddać AI - w firmie albo w szkole. Odezwę się najszybciej jak będę mógł.
Wolisz napisać bezpośrednio? marek@marekoleniacz.pl
Albo zadzwoń: +48 503 076 914